To Cecil Pinsent uważał, że ogrody powinny być przedłużeniem domu na otwartą przestrzeń. Angielski architekt wierzył w fuzje natury i życia, które mądrze zaprojektowane, będą się przenikać i współgrać. Kilka dekad później, Luciano Giubbilei realizuje tą wizję.
Właściciel Londyńskiego studia projektowego spędził 6 miesięcy pracując jako wolontariusz w ogrodach Villa Gamberaia. Uczył się o przestrzeni i jej funkcjach, aby stworzyć własną filozofię, gdzie harmonia i równowaga to kluczowe słowa. Ogrody muszą podlegać ciągłej reinterpretacji, aby pozostać źródłem ludzkiej witalności, jednocześnie zachowując swoją naturalną tkankę. Definicja wydać się może trochę pretensjonalna, ale po chwili zastanowienia wydaje się bardzo aktualna. Tak jak między ścianą, biurkiem i sufitem, szukamy balansu i poznanych punktów zaczepienia, jednocześnie potrafimy powtórnie aranżować i zmieniać wygląd pomieszczeń, odkrywając ich niewyczerpany potencjał. Według tej samej zasady działa Giubbilei, twórca miejskich The Boltons w Londynie czy ukrytych między górami Atlas dzikich ogrodów w Maroko.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz