8/31/2015

leonor fini



Była ikoną bohemy artystycznej. Bezkompromisowo, portretowała kobiety jako silne jednostki w zgodzie z zasadami surrealizmu. 

Była jedną z najczęściej fotografowanych kobiet XX-wiecznego Paryża. W zdominowanej przez mężczyzn rzeczywistości, wybiła się na tyle, by jej sztuka znaczyła coś więcej niż kolejne obrazy podświadomości kolejnej aspirującej artystki. Otoczona kultowymi postaciami, od Maxa Ernsta po Henri Cartier-Bresson'a, reprezentowała piękno i dodatkowo sama je tworzyła. Pół-erotyczne malarstwo Fini przyniosło jej tytuł kobiecego odpowiednika Salvadora Dali. Tworzyła też dla teatrów i pracowała dla Elsy Schiaparelli. Wszystkie inspiracje składały się w unikatowe obrazy i ekstrawagancki styl malarki. Pozostawała outsiderką, ale intrygowała i przyciągała w najlepszy z możliwych sposobów - tajemnicą.

8/19/2015

kelly beeman






Ilustracje Kelly Beeman to fuzja sztuki i mody.

Artystka z Brooklynu współpracuje z magazynami jak AnOther, dokumentuje pokazy, widziane twarze i projekty, przywodzące na myśl kształty z obrazów Modiglianiego. Od J.W Andersona przez Loewe po Erdem, Beeman nie odtwarza, ale komponuje, wyciąga esencję modowego świata i filtruje ją przez własne spojrzenie. Efekt to frapujące postacie, niebanalne kompozycje, które przypominają o artystycznej sile rysunku. 

8/11/2015

biblioteka w szynwałdzie



Małopolska wieś i piękna biblioteka. Dobro publiczne i społeczna integracja stają się jedną ideą.

Nowoczesny budynek ma przypominać lokalną zabudowę. Dlatego biblioteka nie razi abstrakcyjną formą. To prosta bryła z dwuspadowym dachem. Dolna część pokryta jest drewnem, okien nie ma prawie wcale. Za to jest parter, w połowie przeszklony, pokazuje to co w środku. Zachęca i ciekawi. 

Nie chodzi jedynie o przyciągnięcie czytelnika, choć to podstawowy zamysł. Jest tu coś więcej - oswajanie z kulturą. Wydarzenia, architektura, teatr. Przenikają się szlachetne cele, biblioteczna tradycja i projektowa nowoczesność. Wspaniałe jest, że polem tego eksperymentu staje się tak niepozorne miejsce. 

8/06/2015

lonely girls project






Być może każda dziewczyna na tym świecie nie jest dosłownie samotna, ale funkcjonuje jako osobna, kobieca jednostka. Wychodząc z tego założenia, Lonely Hearts docenia brak perfekcyjnego kanonu piękna i ciała.

Bo Lonely Hearts to marka bielizny założona przez Helene Morris i Steve'a Fergusona, której koncept przekracza ponad komercję. Stworzone z myślą o różnorodnych sylwetkach i definicjach kobiecości, chodzi o to, żeby ich projekty dawały poczucie naturalności.  Brzmi jak banał, ale z Instagrama wyłonił się Lonely Girls Project, publikacja, jakby album zdjęć, zwykłych dziewczyn w bieliźnie, tak po prostu. Zaskoczyło, różnorodność i szczerość tej marketingowo-artystycznej inicjatywy z Zarą Martin za obiektywem, sprawiły, że zniknęły stereotypy czy kategorie. Tak prosty pomysł dosłownie nie zmienia aż tak wiele, ale działa na podświadomość, dodaje jakiegoś rodzaju pewności, estetycznego doznania. Patrzysz na swoje ciało choć trochę inaczej. 


8/04/2015

off travelling


1. Wiesław Borowski 'Zakrywam, co niewidoczne'
2. Aparat Diana
3. Kubek Muurla
4. Okulary Moschino
5. Wrigley Altoids
6. Korres Water Lily Body Milk

8/02/2015

dorothea tanning


Surrealistka, która senne koszmary dzieciństwa wykorzystywała w malarstwie. Mówiła, że stuka to tratwa w której człowiek szuka ratunku dla zdrowych zmysłów.

Z Illinois przeszła długą drogę aż do Chicago. Zaczynając jako bibliotekarka, nie znała jeszcze pokładów swojej wyobraźni. To Julien Levy zauważył ją pierwszy, jej umiejętność do sięgania w obrazach po tematy, wątki nieuświadomione.'Urodziny' to półnagi autoportret, pierwsze znaczące dzieło, zerwanie z konwencją.

Potem, małżeństwo z ikoną, Maksem Ernst i totalne zanurzenie w świat surrealistów, z Andre Breton, Salvadorem Dali czy Rene Magritte. Przeprowadzka z Arizony do Paryża to punkt zwrotny w jej twórczości, z obrazów wyłania się abstrakcja, którą Tanning nazywa 'pryzmami', a później 'bezsennością'. Mieszają się tam kształty, formy przypominające ludzkie ciało i półprzezroczyste kolory. Z Ernstem mieszkają w Prowansji, ale kiedy malarz umiera, ona wraca to Stanów, aby przez chwilę zająć się rzeźbą, pisać poezje. Publikuje je New York Times czy The Paris Review, ale Tanning niezmiennie określana jest najstarszą żyjącą surrealistką, aż do czasu jej śmierci.