8/02/2015

dorothea tanning


Surrealistka, która senne koszmary dzieciństwa wykorzystywała w malarstwie. Mówiła, że stuka to tratwa w której człowiek szuka ratunku dla zdrowych zmysłów.

Z Illinois przeszła długą drogę aż do Chicago. Zaczynając jako bibliotekarka, nie znała jeszcze pokładów swojej wyobraźni. To Julien Levy zauważył ją pierwszy, jej umiejętność do sięgania w obrazach po tematy, wątki nieuświadomione.'Urodziny' to półnagi autoportret, pierwsze znaczące dzieło, zerwanie z konwencją.

Potem, małżeństwo z ikoną, Maksem Ernst i totalne zanurzenie w świat surrealistów, z Andre Breton, Salvadorem Dali czy Rene Magritte. Przeprowadzka z Arizony do Paryża to punkt zwrotny w jej twórczości, z obrazów wyłania się abstrakcja, którą Tanning nazywa 'pryzmami', a później 'bezsennością'. Mieszają się tam kształty, formy przypominające ludzkie ciało i półprzezroczyste kolory. Z Ernstem mieszkają w Prowansji, ale kiedy malarz umiera, ona wraca to Stanów, aby przez chwilę zająć się rzeźbą, pisać poezje. Publikuje je New York Times czy The Paris Review, ale Tanning niezmiennie określana jest najstarszą żyjącą surrealistką, aż do czasu jej śmierci. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz