4/11/2015

paris












Można starać powstrzymać się od powielania banałów, ale próbując uchwycić Paryż z innej perspektywy to rzecz praktycznie niemożliwe. To miejsce oczywiście wspaniałego piękna.

Rozświetlające epicentrum miasta na placu Concorde, wydawać by się mogło wyjawiać wszystko na temat tego czym jest Paryż. Obelisk, jakaś wieża, Champs Elysees. Co uderza, to nie skala, ale poczucie możliwości pójścia w każdą dowolną stronę z której każda byłaby czymś architektonicznie spójnym i innym. Możliwość doświadczania tej estetyki, fuzji klasycyzmu, art nouveau i post- modernizmu, gdzie malarze malowali, a pisarze pisali i rodzili się geniusze i tak wiele pozostało nierozpoznanych. Gdzie ludzie kochają swoją rzekę i ją celebrują, gdzie drzewa kwitną wzdłuż każdej z ulic, a złoto świeci z mostowych rzeźb by pozorny przepych dalej nim pozostał. 

I gdyby wymieniać po kolei nazwiska idoli wychowanych na tym pięknym podwórku, albo wyliczać budynki które już dawno okrzyknięto projektowymi ikonami, można by stworzyć nieskończony traktat o pięknie i  miejscu i jego postaciach. Nie czuję, abym mogła to zrobić. Pozostają zdjęcia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz