Aby pisać, trzeba wiele czytać. Im bardziej obserwuję swoje dziennikarskie starania, tym bardziej uderza mnie pewna niedostateczność. Jest to jakby ciągła potrzeba poszerzania znajomości literackiej spuścizny, pewnych kanonów, tego co istnieje i już funkcjonuje, aby nigdy nie uznać za rewolucyjne swoich wtórnych pomysłów.
Zawsze zastanawia mnie, jak to jest, że ktoś zrobił coś jako pierwszy. Czy to szeroka wiedza w danej dziedzinie czy poczucie o własnej wyjątkowości, a może zestawienie tych dwóch czynników. Chciałabym coś wymyślić, a świat dałby mi do zrozumienia, że jest to wyjątkowe.
Wiem też, że w pogoni za tą ambicją, spędzić można życie w poczuciu niesprawiedliwości, zamykając się na z gruntu dobre rzeczy, które generalnie się dostaje. Pozostaje kwestia wyboru, czy jest się szczęśliwym z tym czymś co już jest i może pchnie się dalej, czy warto nieskończenie oczekiwać czegoś to stanowi więcej i dalej.
Chyba nie wiem tak na prawdę co czeka na końcu. Czy kieruje mną próżność i szukam podziwu w oczach ludzi wokół, czy to pewnego rodzaju samozachowawczy mechanizm, gdzie jednocześnie jestem ocenianym i oceniającym.
Prawdopodobnie, będąc na takim etapie życia w jakim obecnie się znajduję, nie odpowiem na to pytanie, ani nie dokonam też żadnego rozsądnego wyboru. Chcę tylko tą wątpliwość zapisać i upublicznić, żeby kiedyś może dojść choć do cząstkowej decyzji jak daleko posunęłam się w poszukiwaniu prawdziwej życiowej mądrości, która byłaby tylko moja.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz